poniedziałek, 7 grudnia 2015
Tak strasznie mi przykro :'(
Wybaczycie mi ? jeśli nadal tu jesteście ale ja już sama nie potrafię pisać tych blogów a nikt nie chcę mi pomóc
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Rozdział 65 cz 2
Szliśmy ulicami Los Angeles.
- Masz śliczne paznokcie kochanie - powiedział patrząc na moję ręce.
- Dziękuje kochanie że ci się podobają - powiedziałam
- Jak ci minął dzień ?
- Nic się nie działo u nas ciekawego po za tym że Carlos szykuje imprezę urodzinową, znaczy się na grilla.
- No tak w tym roku chce spędzić swoje urodziny w gronie najbliższych - powiedział mój chłopak.
- Ja też zawsze tak spędzałam swoje urodziny, no na 18-nastke zaszalałam bo mama wyprawiła mi imprezę w klubie.
Szliśmy jakiś czas ulicami Los Angeles, trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim i niczym. Potem wróciliśmy do studia, razem z dziewczynami słuchałyśmy jak chłopaki świetnie śpiewają.
Ciężko mi będzie zostawić wszystkich i wyjechać na drugi koniec kraju.
Jutro są urodziny Carlos'a, a ja nie miałam pojęcia co mu kupić.
Wróciliśmy z James'em do studia, chłopaki znowu pracowali.
Razem z dziewczynami złapałyśmy kierunek dom, po drodze zahaczyłam o drogerie i kupiłam Losowi na urodziny perfumy Calvina Kleina.
Z Natalią obejrzałyśmy pare filmów, zrobiłyśmy kolacje i poszłyśmy spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie mi że tyle czekaliście, oraz że ten rozdział jest taki krótki. Ale moja wena urządziła sobie tzw " Big Time Strike"
Mam też krótkie oświadczenie: Rozdziały będę starać się dodawać raz w tygodniu
- Masz śliczne paznokcie kochanie - powiedział patrząc na moję ręce.
- Dziękuje kochanie że ci się podobają - powiedziałam
- Jak ci minął dzień ?
- Nic się nie działo u nas ciekawego po za tym że Carlos szykuje imprezę urodzinową, znaczy się na grilla.
- No tak w tym roku chce spędzić swoje urodziny w gronie najbliższych - powiedział mój chłopak.
- Ja też zawsze tak spędzałam swoje urodziny, no na 18-nastke zaszalałam bo mama wyprawiła mi imprezę w klubie.
Szliśmy jakiś czas ulicami Los Angeles, trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim i niczym. Potem wróciliśmy do studia, razem z dziewczynami słuchałyśmy jak chłopaki świetnie śpiewają.
Ciężko mi będzie zostawić wszystkich i wyjechać na drugi koniec kraju.
Jutro są urodziny Carlos'a, a ja nie miałam pojęcia co mu kupić.
Wróciliśmy z James'em do studia, chłopaki znowu pracowali.
Razem z dziewczynami złapałyśmy kierunek dom, po drodze zahaczyłam o drogerie i kupiłam Losowi na urodziny perfumy Calvina Kleina.
Z Natalią obejrzałyśmy pare filmów, zrobiłyśmy kolacje i poszłyśmy spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie mi że tyle czekaliście, oraz że ten rozdział jest taki krótki. Ale moja wena urządziła sobie tzw " Big Time Strike"
Mam też krótkie oświadczenie: Rozdziały będę starać się dodawać raz w tygodniu
wtorek, 6 stycznia 2015
Wybaczcie nam
Wybaczcie nam z całego serca
Wybaczcie nam tak długą nieobecność :'( ale Rusher-Girl i ja straciłyśmy ze sobą kontakt na prawie rok czasu, martwiłam się o nią jak diabli.
Dopiero nie dawno się odezwała.....i wyjaśniła czemu się nie odzywała, takowych przyczyn nie wymienie bo są zbyt prywatne i bolesne, ale chciałabym wiedzieć że czytelnicy naszego bloga (jeśli jeszcze tacy tu są ) będą pomagać mi ją wspierać z całych.
Oczywiście postaram się powrócić na nowo do blogów i kontynuować pisane przez nas historie...
Jeszcze raz proszę o wybaczenie za opuszczenie bloga
Dopiero nie dawno się odezwała.....i wyjaśniła czemu się nie odzywała, takowych przyczyn nie wymienie bo są zbyt prywatne i bolesne, ale chciałabym wiedzieć że czytelnicy naszego bloga (jeśli jeszcze tacy tu są ) będą pomagać mi ją wspierać z całych.
Oczywiście postaram się powrócić na nowo do blogów i kontynuować pisane przez nas historie...
Jeszcze raz proszę o wybaczenie za opuszczenie bloga
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 65 cz 1
Dziś poszłam z dziewczynami zrobić sobie paznokcie, Natalia poszła z nami. W salonie siedzieliśmy dość długo, ale efekt był super.
Moje pazurki wyglądały tak:
Nie wiem co mi się stało ale strasznie mi się podobały.
Natalia zrobiła sobie coś takiego:
Szczerze byłam w szoku kiedy poprosiła kosmetyczkę o takie paznokcie, ale cóż wkracza właśnie w ten okres dojrzewania.
Laila też zaszalała:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie mi że tak długo ale moja wena urządziła sobie Big Time Strike ;) i nie mogłam jej przekonać do pracy :(
Moje pazurki wyglądały tak:
Nie wiem co mi się stało ale strasznie mi się podobały.
Natalia zrobiła sobie coś takiego:
Szczerze byłam w szoku kiedy poprosiła kosmetyczkę o takie paznokcie, ale cóż wkracza właśnie w ten okres dojrzewania.
Laila też zaszalała:
Destiny
No i oczywiście Kelly
- Hej nie długo urodziny Carlos'a i zaprasza was na grilla - odezwała się w końcu Laila.
- Tak wiemy nie musisz nam przypominać - powiedział Destiny
- Lepiej nam powiedz co z waszym ślubem ? bo po za zaręczynami słuch o nim zaginął - odezwałam się do narzeczonej Logana.
- Wiesz wszystko planujemy powoli i małymi kroczkami, ale chcę abyście wybrały ze mną suknie ślubną, jeszcze przed twoim wyjazdem - odpowiedziała ostatnie zdanie kierując do mnie.
- To na co czekamy ?! - powiedziała podekscytowana Natalia.
- Natalia spokojnie, wybierzemy suknie, ale jeszcze nie dzisiaj - zgasiłam zapał młodszej siostry.
Ponieważ chłopaki siedzieli w studiu i pracowali nad dopracowaniem piosenki, postanowiłyśmy iść do Destiny, której dom był niesamowity. W ogrodzie miała altankę, trampolinę i dmuchany basen.
Natalia się bawiła z Kelly na trampolinie.
A ja, Laila i Des rozrysowałyśmy na kartce papieru jak ma wyglądać ślub i wesele przyszłych państwa Henderson.
- Chcemy się pobrać latem - powiedziała przyszła pani Henderson.
Rozmawialiśmy tak jeszcze jakiś czas, potem Rafał przyjechał po Natalie. A my zaczęłyśmy się nudzić.
- Hej chodźcie odwiedzić chłopaków w studiu, bo zaraz umrę z nudów - jęknęła Kelly.
Zgodziłyśmy się z nią, więc po chwili wsiadłyśmy do samochodu Des, miała czarny kabriolet z rozkładanym dachem.
Destiny prowadziła obok siedziała Kelly, a ja i Laila na tyle, czując się jak boginie siedząc na oparciach siedzeń.
Dojechałyśmy do studia, dzięki wskazówką ochroniarza dowiedziałyśmy się że chłopaki nagrywają w studia B.
Udało nam się zaskoczyć panów zachodząc od tyłu zakryłyśmy im jednocześnie oczy.
Widać że radość im sprawiła nasza wizyta.
Logan od razu pocałował swoją przyszłą żonę, Carlos przytulił się mocno do Laili i także ją pocałował.
James i Kendall objęli mnie i Kelly w pasie i obrócili wokół własnej osi.
- Hej skarbie jak wam idzie piosenka ? - zapytałam mojego ukochanego.
- Idzie świetnie, chodź może się przejdziemy i pogadamy co ? - zaproponował James i już po chwili szliśmy sobie uliczkami L.A....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie mi że tak długo ale moja wena urządziła sobie Big Time Strike ;) i nie mogłam jej przekonać do pracy :(
piątek, 14 lutego 2014
WALENTYNKI ♥
Z okazji Walentynek życzymy razem z Elwirą zakochanym dużo szczęścia i miłości.
A tym samotnym życzymy wiary, bo każdy ma swoją drugą połówkę :D
Dziękujemy za to że jesteście z nami tyle czasu i tak samo jak wy z nami tak my jesteśmy z wami :) Pamiętajcie o tym jesteście dla nas ważni, bez was nie byłoby tego bloga.
Kochamy was ♥
A tym samotnym życzymy wiary, bo każdy ma swoją drugą połówkę :D
Dziękujemy za to że jesteście z nami tyle czasu i tak samo jak wy z nami tak my jesteśmy z wami :) Pamiętajcie o tym jesteście dla nas ważni, bez was nie byłoby tego bloga.
Kochamy was ♥
piątek, 31 stycznia 2014
Rozdział 64
(Oczami Kendall'a)
Wstałem o 10:00, myśl o niedokończonej piosence nie dawała mi spokoju. Ciągle próbowałem coś wymyślić, ale na marne.
Powędrowałem do salonu gdzie zastałem James'a, Logan'a i Carlos'a, co do Carlos'a zdziwiłem się, ponieważ zawsze śpi co najmniej do południa.
- Hej chłopaki, co robicie? - zapytałem.
- Myślimy nad piosenką, nie daje nam to spokoju. - odpowiedział Logan.
- Tak samo i mnie. Macie już coś?
- Trzy wersy, wszyscy jesteśmy totalnie zablokowani. - powiedział James.
- Ehh, pokażcie co tam macie. - powiedziałem i zerknąłem na słowa zapisane w notesie - A co myślicie, żeby zająć się melodią? Słowa może później same przyjdą. - zaproponowałem.
- Okey, dobry pomysł. - przytaknął Carlos.
Wziąłem gitarę i zaczęliśmy myśleć nad melodią. Szło nam trochę lepiej niż ze słowami.
(Oczami Kariny)
Obudziłam się około 10:20, trochę później niż zazwyczaj, ale po kilku nocach zapewne wrócę do normalnego trybu wstawania.
Zjadłam szybko śniadanie, ubrałam się i przeczesałam włosy, po czym wzięłam Mentora na spacer. Gdy wyszłam James zadzwonił do mnie czy przypadkiem dzisiaj nie chciałabym do nich wpaść. Zgodziłam się.
Kiedy już wróciłam zastałam półprzytomną Lailę, która usiłowała przygotować sobie i Natalii śniadanie.
- Cześć, jest Rafał? - zapytałam mojej przyjaciółki.
- Tak, u siebie. - odpowiedziała przerzucając naleśnika na patelni.
Poszłam do pokoju Rafała.
- Hej, mam do ciebie prośbę, mógłbyś zająć się Natalią dzisiaj? Chciałam odwiedzić chłopaków, a Laila zapewne zabierze się ze mną. - zapytałam.
- Okey. - rzucił krótko.
- A wiesz, na Hawajach spotkałam The Wanted i powiedzieli, że robią casting. Szukają jednego członka do swojego zespołu i kazali mi przekazać tą informację tobie. - powiedziałam i położyłam karteczkę z datą i adresem miejsca, w którym będzie odbywał się casting.
- Dzięki. - powiedział tylko, a ja przewróciłam oczami.
Nadal był jeszcze trochę naburmuszony na mnie.
Gdy Laila zjadła śniadanie powiedziałam jej, że jadę do chłopaków, ona oczywiście postanowiła pojechać razem ze mną, a Nati została pod opieką Rafała.
Po 25 dotarłyśmy już do ich domu.
- Część wszystkim! - przywitałam się już w drzwiach.
- Cześć kochanie. - powiedział James i pocałował mnie.
Później Carlos przywitał się w podobny sposób z Lailą.
- Co robicie? - zapytała Laila.
- Piszemy piosenkę, ale nie możemy nic wymyślić. Wprawdzie melodię już mamy, ale nie mamy żadnego pomysłu na tekst. - oznajmił Logan.
Chwyciłam notes, w którym było zapisane kilka wersów.
- Może wam pomóc? - zapytałam gdy już przeczytałam obecny tekst.
- Jeśli masz jakiś pomysł, to my z chęcią go przyjmiemy. - powiedział Kendall i zaczęliśmy razem tworzyć piosenkę.
We can run this town
So let's do what we like, do what we like - powiedziałą i zanuciła Laila,
To odblokowało chłopaków i dokończyli piosenkę bez nas.
Później trochę porozmawialiśmy i wypiliśmy kawę. Kendall zaproponował oglądanie filmu. Jednogłośnie wybraliśmy "Bruce'a Wszechmogącego".
Miło spędziliśmy czas, ale w końcu ja i Laila musiałyśmy wracać do domu.
- Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie. - powiedziałam w imieniu moim i Laili.
Wracając do domu wspominałam ze swoją przyjaciółką dawne czasy. Trochę za nimi zatęskniłam, ale teraz przecież też żyło mi się dobrze ...
Gdy dotarłyśmy do domu Natalia już spała. Wprawdzie nie było aż tak późno, ale cały dzień spędziła poza domem z Rafałem. Laila uwaliła się na kanapie i postanowiła jeszcze trochę pooglądać tv. Ja wzięłam długą kąpiel. Gdy już wyszłam z łazienki zastałam Lailę śpiącą na kanapie przed włączonym telewizorem. Pokręciłam tylko głową, wyłączyłam telewizor i przykryłam ją kocem.
Przed snem podziękowałam jeszcze Rafałowi za opiekę nad Nati.
Zasnęłam szybko. Nawet sama nie wiem kiedy.
To by było na tyle c':
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać na rozdział, ale egzaminów pełno .-.
Chciałam jeszcze przeprosić za taki układ tekstu pod koniec, ale coś dziwnego stało się z blogiem i ani ja ani Patrycja nie potrafimy tego zmienić ;/
Bardzo proszę o komentarze i mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał : 3
- Hej, mam do ciebie prośbę, mógłbyś zająć się Natalią dzisiaj? Chciałam odwiedzić chłopaków, a Laila zapewne zabierze się ze mną. - zapytałam.
- Okey. - rzucił krótko.
- A wiesz, na Hawajach spotkałam The Wanted i powiedzieli, że robią casting. Szukają jednego członka do swojego zespołu i kazali mi przekazać tą informację tobie. - powiedziałam i położyłam karteczkę z datą i adresem miejsca, w którym będzie odbywał się casting.
- Dzięki. - powiedział tylko, a ja przewróciłam oczami.
Nadal był jeszcze trochę naburmuszony na mnie.
Gdy Laila zjadła śniadanie powiedziałam jej, że jadę do chłopaków, ona oczywiście postanowiła pojechać razem ze mną, a Nati została pod opieką Rafała.
Po 25 dotarłyśmy już do ich domu.
- Część wszystkim! - przywitałam się już w drzwiach.
- Cześć kochanie. - powiedział James i pocałował mnie.
Później Carlos przywitał się w podobny sposób z Lailą.
- Co robicie? - zapytała Laila.
- Piszemy piosenkę, ale nie możemy nic wymyślić. Wprawdzie melodię już mamy, ale nie mamy żadnego pomysłu na tekst. - oznajmił Logan.
Chwyciłam notes, w którym było zapisane kilka wersów.
- Może wam pomóc? - zapytałam gdy już przeczytałam obecny tekst.
- Jeśli masz jakiś pomysł, to my z chęcią go przyjmiemy. - powiedział Kendall i zaczęliśmy razem tworzyć piosenkę.
Kendall zapoznał mnie z melodią i jakoś to szło.
- Co powiecie na to? It doesn't matter where you're from.
'Cause we're all together here as one
When tomorrow comes, we'll do it all again, yeah - zaśpiewałam w rytm muzyki, a Logan zapisał wszystko w notesie.
When tomorrow comes, we'll do it all again, yeah - zaśpiewałam w rytm muzyki, a Logan zapisał wszystko w notesie.
- Też coś mam: Try and knock us down
We'll get up every timeWe can run this town
So let's do what we like, do what we like - powiedziałą i zanuciła Laila,
To odblokowało chłopaków i dokończyli piosenkę bez nas.
Później trochę porozmawialiśmy i wypiliśmy kawę. Kendall zaproponował oglądanie filmu. Jednogłośnie wybraliśmy "Bruce'a Wszechmogącego".
Miło spędziliśmy czas, ale w końcu ja i Laila musiałyśmy wracać do domu.
- Jeszcze raz dziękujemy za zaproszenie. - powiedziałam w imieniu moim i Laili.
Wracając do domu wspominałam ze swoją przyjaciółką dawne czasy. Trochę za nimi zatęskniłam, ale teraz przecież też żyło mi się dobrze ...
Gdy dotarłyśmy do domu Natalia już spała. Wprawdzie nie było aż tak późno, ale cały dzień spędziła poza domem z Rafałem. Laila uwaliła się na kanapie i postanowiła jeszcze trochę pooglądać tv. Ja wzięłam długą kąpiel. Gdy już wyszłam z łazienki zastałam Lailę śpiącą na kanapie przed włączonym telewizorem. Pokręciłam tylko głową, wyłączyłam telewizor i przykryłam ją kocem.
Przed snem podziękowałam jeszcze Rafałowi za opiekę nad Nati.
Zasnęłam szybko. Nawet sama nie wiem kiedy.
To by było na tyle c':
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać na rozdział, ale egzaminów pełno .-.
Chciałam jeszcze przeprosić za taki układ tekstu pod koniec, ale coś dziwnego stało się z blogiem i ani ja ani Patrycja nie potrafimy tego zmienić ;/
Bardzo proszę o komentarze i mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał : 3
piątek, 10 stycznia 2014
Rozdział 63
Wstałam o 9:30, no wreszcie zaczynam wracać do swojego starego stanu wstawania.
Ubrałam się w takie zestaw:
Naszej zabawie nie było końca, kiedy wróciliśmy do domu, głodni i zmęczeni.
Byliśmy tak bardzo zmęczeni, że po śniadaniu leżeliśmy nad basenem. Ja na leżaku a Mentor obok mnie i boczyliśmy się na całego, później dołączyły do nas Laila i Natii.
- Jak mogłaś przez pół dnia biegać z psem po parku ? - zagaiła w końcu Laila.
- A ty jak możesz spać do południa ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Chodźcie pograć w piłkę w basenie - powiedziała Natii.
My zgodziłyśmy się bez marudzenia, poszłyśmy się przebrać w stroje kąpielowe i wzięłyśmy piłkę plażową.
- Hej nie długo są urodziny Carlita, szykujecie coś ? - zapytałam
- Carlos organizuje grilla tylko dla najbliższych znajomych, macie być - odpowiedziała Laila.
Z basenu wylazłyśmy dopiero pod wieczór, gdy woda zaczęła się robić chłodna. Poszłyśmy do domu zjadłyśmy sporą kolacje, ponieważ woda wyciągnęła z nas wszystkie siły.
Po kolacji uwaliłyśmy się na łóżku w pokoju moim i Laili na łóżku i oglądałyśmy film " Wiecznie Żywy " usnęłyśmy jedna na drugiej.
Myśleliśmy dalej, ale nic zero weny siedzieliśmy nad tą piosenką do późna, że w końce rozeszliśmy się do sypialni i położyliśmy się spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dziś, miłej lektóry :D
Ubrałam się w takie zestaw:
Do tego jeszcze moje kochane fioletowe convers. I wreszcie mogłam iść pobiegać, z moim kochanym psiakiem.
Tak jak kiedyś jeszcze przed wyjazdem z Polski.
Wziełam psa Mp3 ze słuchawkami i poszliśmy biegać do parku, który był strasznie duży, tu oboje mogliśmy się wyszaleć, tak jak to lubiliśmy.
Od dawna nie spędzam z Mentorem tyle czasu ile kiedyś i nie poświęcam mu tyle uwagi ile bym chciała mu poświęcać. Zawsze miałam masę obowiązków, szkoła, taniec, opieka nad młodszą siostrą i chorą mamą. I on to rozumiał i zawsze czekał na swoją kolej.
Ale mimo wszystko poświęcałam mu więcej uwagi, niż teraz odkąd mieszkam w L.A, mam takie głupie wrażenie że to przez iż jestem z James'em.
Nie ! James nie jest niczemu winny, po prostu dużo się zmieniło i to dlatego - pomyślałam
Postanowiłam skoncentrować się na biegu i na swoim kochanym psie.Naszej zabawie nie było końca, kiedy wróciliśmy do domu, głodni i zmęczeni.
Byliśmy tak bardzo zmęczeni, że po śniadaniu leżeliśmy nad basenem. Ja na leżaku a Mentor obok mnie i boczyliśmy się na całego, później dołączyły do nas Laila i Natii.
- Jak mogłaś przez pół dnia biegać z psem po parku ? - zagaiła w końcu Laila.
- A ty jak możesz spać do południa ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Chodźcie pograć w piłkę w basenie - powiedziała Natii.
My zgodziłyśmy się bez marudzenia, poszłyśmy się przebrać w stroje kąpielowe i wzięłyśmy piłkę plażową.
- Hej nie długo są urodziny Carlita, szykujecie coś ? - zapytałam
- Carlos organizuje grilla tylko dla najbliższych znajomych, macie być - odpowiedziała Laila.
Z basenu wylazłyśmy dopiero pod wieczór, gdy woda zaczęła się robić chłodna. Poszłyśmy do domu zjadłyśmy sporą kolacje, ponieważ woda wyciągnęła z nas wszystkie siły.
Po kolacji uwaliłyśmy się na łóżku w pokoju moim i Laili na łóżku i oglądałyśmy film " Wiecznie Żywy " usnęłyśmy jedna na drugiej.
<< Oczami Kendall'a >>
Właśnie siedziałem z chłopakami i pisaliśmy piosenkę, na nowy album BTR'u.
Szło nam to jak krew z nosa, totalnie zero pomysłów na słowa.
Piosenka miałaby o wakacjach.
- To może tak: All day, evry day is a holiday. We're alright 24/seven - powiedziała James
Zapisałem słowa na kartce.Myśleliśmy dalej, ale nic zero weny siedzieliśmy nad tą piosenką do późna, że w końce rozeszliśmy się do sypialni i położyliśmy się spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na dziś, miłej lektóry :D
wtorek, 24 grudnia 2013
ŚWIĘTA ♥
Prezentów cztery wierze, Kogana na skuterze,
Jarlosa z czerwonym noskiem.
Pierwszej gwiazdki lśniącej, Wszystko co ci trzeba a ja składam te życzenia: Wesołych świąt !
Składam wam kochani czytelnicy naszego bloga życzenia razem z Elwirą współautorką. Mamy nadzieje że jeśli teraz jesteście to że na następny tok także z nami będziecie
Jarlosa z czerwonym noskiem.
Pierwszej gwiazdki lśniącej, Wszystko co ci trzeba a ja składam te życzenia: Wesołych świąt !
Składam wam kochani czytelnicy naszego bloga życzenia razem z Elwirą współautorką. Mamy nadzieje że jeśli teraz jesteście to że na następny tok także z nami będziecie
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 62
O 6:00 zadzwonił mój budzik, wstałam i obudziła Lailę. Ogarnęłyśmy się. O 7:00 już byliśmy na rozprawie.
Po rozprawie nasze bagaże trafił do samolotu BTR'u. Tym razem każdy usiadł ze swoją parą, Jack usiadł ze swoją żoną a Natalia z John'em i dawała mu wycisk w grze Mortal Kombat. Ja siedziałam wtulona w James'a i czytałam książkę.
Carlos i Laila spali oczywiście jak to oni.
Destiny i Logan planowali swój ślub, a James aktualizował swój profil na TT. W pewnej chwili zasnęłam.
Obudziłam się byliśmy już nad Los Angeles, spojrzałam na James'a spał ze słuchawkami w uszach muzyka grała na full.
Chciałam mu wyjąc z ręki Mp3 żeby ją trochę ściszyć, ale gdy tylko spróbowałam to James się obudził.
- Hej skarbie - powiedział wyjmując słuchawki z uszu.
- Hej kochanie - odpowiedziałam, na ziemi znaleźliśmy się po około 30 minutach.
Na lotnisku odebraliśmy nasze bagaże, chłopaki odwieźli mnie, Lailę i Natalie pod dom. John u Natii musieli się wymienić numerami telefonów ale mojego i Liz.
Ciocia cieszyła się że wróciliśmy wreszcie do domu.
- Mamy dla was prezenty - obwieściła Natalia.
Ciocia Tania dostała torebkę:
Rafał dostał ramkę na zdjęcie:
Oraz łańcuch z kwiatów i trawiastą spódniczkę.
No i nie mogłam zapomnieć i moim podopiecznym o Mentorze.
- Dla ciebie też coś mam - powiedziałam do psa i wyjęłam z walizki nową zabawkę dla psa:
Cały dzień zajęło nam rozpakowanie się, a ja później byłam tak zmęczona że poszłam spać o godzinie 20:00
Po rozprawie nasze bagaże trafił do samolotu BTR'u. Tym razem każdy usiadł ze swoją parą, Jack usiadł ze swoją żoną a Natalia z John'em i dawała mu wycisk w grze Mortal Kombat. Ja siedziałam wtulona w James'a i czytałam książkę.
Carlos i Laila spali oczywiście jak to oni.
Destiny i Logan planowali swój ślub, a James aktualizował swój profil na TT. W pewnej chwili zasnęłam.
Obudziłam się byliśmy już nad Los Angeles, spojrzałam na James'a spał ze słuchawkami w uszach muzyka grała na full.
Chciałam mu wyjąc z ręki Mp3 żeby ją trochę ściszyć, ale gdy tylko spróbowałam to James się obudził.
- Hej skarbie - powiedział wyjmując słuchawki z uszu.
- Hej kochanie - odpowiedziałam, na ziemi znaleźliśmy się po około 30 minutach.
Na lotnisku odebraliśmy nasze bagaże, chłopaki odwieźli mnie, Lailę i Natalie pod dom. John u Natii musieli się wymienić numerami telefonów ale mojego i Liz.
Ciocia cieszyła się że wróciliśmy wreszcie do domu.
- Mamy dla was prezenty - obwieściła Natalia.
Ciocia Tania dostała torebkę:
Rafał dostał ramkę na zdjęcie:
Oraz łańcuch z kwiatów i trawiastą spódniczkę.
No i nie mogłam zapomnieć i moim podopiecznym o Mentorze.
- Dla ciebie też coś mam - powiedziałam do psa i wyjęłam z walizki nową zabawkę dla psa:
Cały dzień zajęło nam rozpakowanie się, a ja później byłam tak zmęczona że poszłam spać o godzinie 20:00
<< Oczami Kendall'a >>
Do domu wróciliśmy było już późno, zamówiliśmy sobie kolacje i rozwaleni w salonie odpoczywaliśmy.
- To były najlepsze wakacje na jakich pracowałem - stwierdził Logan.
- Tak było wspaniale - odezwał się James. Cały wieczór tak nam zleciał na rozmowie i wspomnieniach, potem zjedliśmy kolacje i każdy z nas poszedł się rozpakować.
Ja kiedy skończyłem się rozpakowywać to była godzina 23:37. Popisałem jeszcze z Kelly i zasnąłem około 01:05.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To tyle na ten rozdział, następny pojawi się zapewne w okolicach między świętami a sylwestrem :)
niedziela, 15 grudnia 2013
Rozdział 61
(Oczami Kariny)
Obudziłam się. Od razu spojrzałam na zegarek. 12:07.
- Boże ... Ja naprawdę zamieniam się w Lailę ... - powiedziałam sama do siebie.
- Boże ... Ja naprawdę zamieniam się w Lailę ... - powiedziałam sama do siebie.
Wyszłam z pokoju i wzięłam jakieś ubrania z szafy. Skierowałam się do łazienki. Umyłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się.
Gdy wyszłam z łazienki zostałam zaatakowana przez stado wściekłych bluzek i spódniczek.
Kiedy zrzuciłam z siebie latające ubrania moim oczom ukazał się widok, który wywołał we mnie niepokój. Laila stała z połową ciała w szafie i szukała w niej czegoś. W sumie nie byłoby w tym nic niepokojącego gdyby to nie była moja szafa ...
- Co ty wyprawiasz?! Cały pokój jest w moich ubraniach! - krzyknęłam.
- Szukam.
- A może podasz konkretniejszą odpowiedź?
- Szukam ubrań.
Westchnęłam.
- Po co szukasz ubrań w mojej szafie?
Nic. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
- Może łaskawie odpowiesz na moje pytanie?
Odwróciła się, a na jej twarzy malował się uśmiech bardziej przerażający od uśmiechu Ryuk'a.
(Od aut.: Ryuk to japoński bóg śmierci, jego uśmiech wygląda mniej więcej tak:
- Na twoją randkę z James'em. - odparła.
- Ale my się nie umawialiśmy na dzisiaj ...
- Ale się umówicie. A poza tym ... - zaczęła mówić, ale nie usłyszałam co powiedziała, ponieważ znów wsadziła swoją głowę w szafę, na dodatek jeszcze głębiej i po pokoju znów zaczęły latać 'stada wściekłych ubrań'.
- Dobra ja wychodzę, idę coś zjeść.
- Masz wrócić do pokoju o 15:00! - krzyknęła Laila wychylając się z szafy - Muszę cię przygotować. - dodała po chwili i na jej twarzy znów pojawił się ten przerażający uśmiech a'la Ryuk.
- Dobra ... I tak na przyszłość ... Nie uśmiechaj się tak, to jest straszne ...
- Ale jak? Tak? - zapytała sarkastycznie i znów się wyszczerzyła w ten straszny sposób.
- Tak ... Właśnie tak ...
- Okey. - odparła, ale uśmiech z jej twarzy nie zniknął.
Ja tylko przewróciłam oczami i powoli wycofałam się z pokoju.
Powędrowałam do hotelowej kafejki. Mają mały wybór, ale nie narzekam. Zamówiłam naleśniki z owocami i bitą śmietaną oraz sok ananasowy.
Gdy skończyłam spożywać śniadanie, a właściwie obiad, ponieważ odeszłam od stolika o 14:10, postanowiłam pójść do Nati i John'a, którzy byli pod opieką Liz.
Porozmawiałam z nią trochę i zagrałyśmy z dzieciakami w planszówkę.
Liz zaproponowała jeszcze dzisiaj opiekę nad dziećmi. Sprzeczałam się z nią, ale w końcu jej było na wierzchu ...
Około 14:58 poszłam do pokoju mojego i Laili.
- Miałaś być o 15:00! - usłyszałam głos Laili pełen pretensji.
- No to przecież jestem.
- Nie. Miałaś być o 15:00, a jest 15:02!
- Od kiedy jesteś taką perfekcjonistką?!
Laila spojrzała na mnie spod byka.
- Byłam u chłopaków. Dopilnowałam, aby się ogarnęli. James przyjdzie do Ciebie około 18:30 i zaprosi cię na randkę, oczywiście ty o niczym nie wiesz, jasne?! - powiedziała Laila przerywając tą głuchą ciszę.
- Ok, ok, tylko nie bij!
Laila uśmiechnęła się (na całe szczęście normalnie).
- Patrz jaki strój przygotowałam dla ciebie! - powiedziała z dobrze wyczuwalnym zachwytem w głosie.
- No chyba cię pogięło!! - krzyknęłam przerażona gdy pokazała mi sukienkę i szpilki:
- Nigdy tego nie założę!! - protestowałam.
- Proszę! Wyglądasz ślicznie w kolorze ecru, a na dodatek jak James cię zobaczy to wryje go w podłogę! - namawiała mnie.
- Nie! Nie założę tego i tyle! - buntowałam się dalej.
- Do łazienki, ale już!! - krzyknęła Laila wpychając mi w ręce strój.
- O Boże, czy ty zawsze musisz stawiać na swoim?!
- Tak, a teraz idź się przebierz! - poleciła.
Ja tylko zrobiłam groźną minę i powlekłam się do łazienki.
Kiedy się już przebrałam, wyszłam z łazienki.
- Cudownie!! - powiedziała zadowolona z siebie Laila - Teraz makijaż i fryzura! - dodała szybko i łapiąc mnie za nadgarstek pociągnęła mnie w stronę lustra.
Siedziałam przed lustrem zrezygnowana, a Laila cały czas kombinowała z makijażem i fryzurą.
Gdy już skończyła, miałam loki zrobione prostownicą i delikatny, a jednocześnie wyrazisty makijaż. Przyjżałam się sobie dokładnie w lustrze.
- Zabiję cię ... - warknęłam na Lailę.
- Też cię kocham. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Przewróciłam oczami. Spojrzałam na zegarek. Była 18:11.
- Laila ... Nie przewidziałaś jednego ...
Moja przyjaciółka spojrzała na mnie pytająco.
- Czy to nie będzie dziwne, że James zastanie mnie tak wyglądającą, jeżeli "nic nie wiedziałam o randce" ...
- Rzeczywiście!! - krzyknęła olśniona - Hmmm ... Cóż, będę się musiała przyznać James'owi, że to ustawiłam ...
- Tak będzie najlepiej.
Rozmawiałam z Lailą jeszcze chwilę gdy nagle ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju.
- To zapewne James. - powiedziała Laila i poszła mu otworzyć.
W drzwiach oczywiście stał James. Przywitał się z moją przyjaciółką i przeszli do salonu gdzie siedziałam ja.
Wróciłam do pokoju mojego i Laili. Myślałam tylko o tym wspaniałym wieczorze.
Weszłam do pokoju. O dziwo Laila już spała. Nati też, a w przedpokoju stały nasze walizki. Zapewne Laila mnie spakowała. Uśmiechnęłam się lekko.
Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Jutro musimy wcześnie wstać. O 7:10 mamy samolot.
Zamknęłam oczy. Po chwili zasnęłam bez większych kłopotów.
Gdy wyszłam z łazienki zostałam zaatakowana przez stado wściekłych bluzek i spódniczek.
Kiedy zrzuciłam z siebie latające ubrania moim oczom ukazał się widok, który wywołał we mnie niepokój. Laila stała z połową ciała w szafie i szukała w niej czegoś. W sumie nie byłoby w tym nic niepokojącego gdyby to nie była moja szafa ...
- Co ty wyprawiasz?! Cały pokój jest w moich ubraniach! - krzyknęłam.
- Szukam.
- A może podasz konkretniejszą odpowiedź?
- Szukam ubrań.
Westchnęłam.
- Po co szukasz ubrań w mojej szafie?
Nic. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
- Może łaskawie odpowiesz na moje pytanie?
Odwróciła się, a na jej twarzy malował się uśmiech bardziej przerażający od uśmiechu Ryuk'a.
(Od aut.: Ryuk to japoński bóg śmierci, jego uśmiech wygląda mniej więcej tak:
- Na twoją randkę z James'em. - odparła.
- Ale my się nie umawialiśmy na dzisiaj ...
- Ale się umówicie. A poza tym ... - zaczęła mówić, ale nie usłyszałam co powiedziała, ponieważ znów wsadziła swoją głowę w szafę, na dodatek jeszcze głębiej i po pokoju znów zaczęły latać 'stada wściekłych ubrań'.
- Dobra ja wychodzę, idę coś zjeść.
- Masz wrócić do pokoju o 15:00! - krzyknęła Laila wychylając się z szafy - Muszę cię przygotować. - dodała po chwili i na jej twarzy znów pojawił się ten przerażający uśmiech a'la Ryuk.
- Dobra ... I tak na przyszłość ... Nie uśmiechaj się tak, to jest straszne ...
- Ale jak? Tak? - zapytała sarkastycznie i znów się wyszczerzyła w ten straszny sposób.
- Tak ... Właśnie tak ...
- Okey. - odparła, ale uśmiech z jej twarzy nie zniknął.
Ja tylko przewróciłam oczami i powoli wycofałam się z pokoju.
Powędrowałam do hotelowej kafejki. Mają mały wybór, ale nie narzekam. Zamówiłam naleśniki z owocami i bitą śmietaną oraz sok ananasowy.
Gdy skończyłam spożywać śniadanie, a właściwie obiad, ponieważ odeszłam od stolika o 14:10, postanowiłam pójść do Nati i John'a, którzy byli pod opieką Liz.
Porozmawiałam z nią trochę i zagrałyśmy z dzieciakami w planszówkę.
Liz zaproponowała jeszcze dzisiaj opiekę nad dziećmi. Sprzeczałam się z nią, ale w końcu jej było na wierzchu ...
Około 14:58 poszłam do pokoju mojego i Laili.
- Miałaś być o 15:00! - usłyszałam głos Laili pełen pretensji.
- No to przecież jestem.
- Nie. Miałaś być o 15:00, a jest 15:02!
- Od kiedy jesteś taką perfekcjonistką?!
Laila spojrzała na mnie spod byka.
- Byłam u chłopaków. Dopilnowałam, aby się ogarnęli. James przyjdzie do Ciebie około 18:30 i zaprosi cię na randkę, oczywiście ty o niczym nie wiesz, jasne?! - powiedziała Laila przerywając tą głuchą ciszę.
- Ok, ok, tylko nie bij!
Laila uśmiechnęła się (na całe szczęście normalnie).
- Patrz jaki strój przygotowałam dla ciebie! - powiedziała z dobrze wyczuwalnym zachwytem w głosie.
- No chyba cię pogięło!! - krzyknęłam przerażona gdy pokazała mi sukienkę i szpilki:
- Nigdy tego nie założę!! - protestowałam.
- Proszę! Wyglądasz ślicznie w kolorze ecru, a na dodatek jak James cię zobaczy to wryje go w podłogę! - namawiała mnie.
- Nie! Nie założę tego i tyle! - buntowałam się dalej.
- Do łazienki, ale już!! - krzyknęła Laila wpychając mi w ręce strój.
- O Boże, czy ty zawsze musisz stawiać na swoim?!
- Tak, a teraz idź się przebierz! - poleciła.
Ja tylko zrobiłam groźną minę i powlekłam się do łazienki.
Kiedy się już przebrałam, wyszłam z łazienki.
- Cudownie!! - powiedziała zadowolona z siebie Laila - Teraz makijaż i fryzura! - dodała szybko i łapiąc mnie za nadgarstek pociągnęła mnie w stronę lustra.
Siedziałam przed lustrem zrezygnowana, a Laila cały czas kombinowała z makijażem i fryzurą.
Gdy już skończyła, miałam loki zrobione prostownicą i delikatny, a jednocześnie wyrazisty makijaż. Przyjżałam się sobie dokładnie w lustrze.
- Zabiję cię ... - warknęłam na Lailę.
- Też cię kocham. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Przewróciłam oczami. Spojrzałam na zegarek. Była 18:11.
- Laila ... Nie przewidziałaś jednego ...
Moja przyjaciółka spojrzała na mnie pytająco.
- Czy to nie będzie dziwne, że James zastanie mnie tak wyglądającą, jeżeli "nic nie wiedziałam o randce" ...
- Rzeczywiście!! - krzyknęła olśniona - Hmmm ... Cóż, będę się musiała przyznać James'owi, że to ustawiłam ...
- Tak będzie najlepiej.
Rozmawiałam z Lailą jeszcze chwilę gdy nagle ktoś zapukał do drzwi naszego pokoju.
- To zapewne James. - powiedziała Laila i poszła mu otworzyć.
W drzwiach oczywiście stał James. Przywitał się z moją przyjaciółką i przeszli do salonu gdzie siedziałam ja.
(Oczami James'a)
Gdy wszedłem do salonu zobaczyłem Karię. Wyglądała cudownie. Stałem jak słup soli i wpatrywałem się w nią.
- Cześć kochanie. - powiedziałem po dłuższej chwili wpatrywania się w Karinę.
- Hej. - odparła i wstała z sofy, żeby mnie przytulić.
- Wyglądasz przepięknie.
- Dziękuję. Laila nie mogła wytrzymać i powiedziała mi o randce ...
Uśmiechnąłem się tylko.
- No idźcie wreszcie na tą kolację! - powiedziła Laila.
Karina pokręciła lekko głową i uśmiechnęła się pod nosem.
Pokierowaliśmy się w stronę wyjścia.
Zabrałem Karinę do restauracji na kolację. Rozmawialiśmy i miło spędziliśmy czas. Gdy już wyszliśmy z restauracji postanowiliśmy, że pójdziemy na plażę.
Spacerowaliśmy jej brzegiem trzymając się za ręce. Było wspaniale.
- Wiesz James, kocham cię i nie wiem co bym bez ciebie zrobiła ...
Spojrzałem jej w oczy.
- Powiedziała kobieta, dla której jestem gotów poświęcić własne życie.
Karina zarumieniła się.
Nagle nasze usta zaczęła dzielić coraz mniejsza odległość, aż w końcu spotkały się w cudownym, namiętnym pocałunku.
Jeszcze chwilę spacerowaliśmy brzegiem plaży rozmawiając.
Później wróciliśmy do hotelu.
- Dziękuję za uroczy wieczór. - powiedziała.
- Nie, to ja powinienem ci dziękować za twoje towrzystwo. - odparłem uśmiechając się szarmancko.
Pocałowałem ją na pożegnanie i wróciłem do swojego pokoju.
(Oczami Kariny)
Weszłam do pokoju. O dziwo Laila już spała. Nati też, a w przedpokoju stały nasze walizki. Zapewne Laila mnie spakowała. Uśmiechnęłam się lekko.
Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Jutro musimy wcześnie wstać. O 7:10 mamy samolot.
Zamknęłam oczy. Po chwili zasnęłam bez większych kłopotów.
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 60
<< Moimi Oczami >>
Wczoraj znów wróciliśmy późno w nocy i każdy odsypiał. Gdy nagle wyrwał mnie ze snu krzyk Destiny, ja jak to ja musiałam spaść z łóżka i obić sobie tyłek.
Des wpadła do naszego pokoju, a za nią Kelly, Liz, Nati.
- BOŻE BOŻE BOŻE !!!! - skakała z radości i nie mogła wydusić z siebie słowa, ja wiedziałam że chcę nam powiedzieć o oświadczynach Logana. Natalia i Kelly podniosły Lailę.
- Co się stało ? - zapytała moja przyjaciółka całkiem zaspana.
- Logan mi się oświadczył !!! - krzyknęła z wielką euforia, my wszystkie zafturowałyśmy jej, Laila szybko złapała rękę Des na której był piękny pierścionek zaręczynowy z wielkim szafirowym oczkiem.

- Jaki on piękny - powiedziała Laila, wszystkie zachwycałyśmy się tym co Logan podarował Des.
- Gratuluje wam, życzę wam wszystkiego dobrego we wspólnym życiu - powiedziałam trochę uroczyście i mocno ją uściskałam.
Cały dzień Jack kazał nam nagrywać, ale nowina o zaręczynach Destiny i Logana dodała nam wszystkim ostrego powera, że udało nam się skończyć teledysk. Chłopaki musieli oczywiście oblać oba święta.
Każdy z nas dostał wypaloną płytę z nieudanymi scenami abyśmy mogli powspominać i pośmiać się. Tym razem na imprezie byli też John i Natalia, dlatego też chłopaki nie pili dużo, tylko parę drinków.
Logan nie odstępował Des na krok non stop ze sobą tańczyli albo rozmawiali.
Carlos, przepraszał Lailę za ten odpał w Karaoke Doke, w końcu mu się udało. Moja przyjaciółka bardzo go kochała i nie mogła być wiecznie na niego zła.
Dobrze się bawiliśmy. Natalia i John cały czas bawili się razem. Gdy było już dość późno zabrałam dzieciaki do pokoju.
Było widać że są już zmęczeni, zasnęli jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Ja postanowiłam wrócić do reszty towarzystwa, na dobrą sprawę impreza się rozkręciła dopiero po wyjściu Nati i John'a.
Kendall z Carlos'em sprawdzali który więcej wypije.
Każdy dopingował swojego faworyta, ja byłam za Kendall'em a James za Carlitem.
- Stawiam 20$ że Kendall padnie pierwszy - powiedział do mnie wyciągając rękę, gdy chłopaki byli w połowie kolejki, ja spojrzałam na mojego chłopaka.
- Wchodzę - powiedziałam uścisnęłam mu dłoń.
I jeszcze bardziej dopingowaliśmy chłopaków, wreszcie zostało im tylko po jednym kieliszku wódki.
Obaj ledwie trzymali się na nogach, Kendall chwiejną ręką wziął kieliszek do ręki i przystawił do ust, jednym szybkim ruchem wypił zawartość.
- Wyskakuj z kasy skarbie - szepnęłam do James'a
- Czekaj, jeszcze chwilę - powiedział, wszyscy patrzyli na Carlos'a.
Carlos wziął kieliszek, ale gdy tylko zwilżył usta wódką, upuścił kieliszek i poleciał w krzaki zapewne wymiotować.
- A więc jak już powiedziałam "Wyskakuj z kasy skarbie " - powiedziałam zadowolona z siebie, James nie chętnie rozstał się z 20$ ale cóż sam tego chciał.
Zabawa trwała dalej w najlepsze.....
Wróciliśmy do Hotelu, niestety musiałyśmy prowadzać jeszcze nieprzytomnych chłopaków do pokoi. Najgorzej miały Laila i Kelly.
Chociaż ja i Des też nie miałyśmy kolorowo, zwłaszcza że James non stop chuchał mi w nos albo coś majaczył. A mnie aż zbierało się na wymioty od zapachu fermentującego alkoholu w żołądku James'a.
Położyłam go na łóżku i rozebrałam do bielizny, za to mój chłopak spał jak zarżnięty i do tego chrapał.
Wróciłam do swojego pokoju i Laili, wzięłam prysznic i szybko wkopałam się w ciepła pościel, zasnęłam mega szybko nawet nie pamiętam kiedy.
- BOŻE BOŻE BOŻE !!!! - skakała z radości i nie mogła wydusić z siebie słowa, ja wiedziałam że chcę nam powiedzieć o oświadczynach Logana. Natalia i Kelly podniosły Lailę.
- Co się stało ? - zapytała moja przyjaciółka całkiem zaspana.
- Logan mi się oświadczył !!! - krzyknęła z wielką euforia, my wszystkie zafturowałyśmy jej, Laila szybko złapała rękę Des na której był piękny pierścionek zaręczynowy z wielkim szafirowym oczkiem.
- Jaki on piękny - powiedziała Laila, wszystkie zachwycałyśmy się tym co Logan podarował Des.
- Gratuluje wam, życzę wam wszystkiego dobrego we wspólnym życiu - powiedziałam trochę uroczyście i mocno ją uściskałam.
Cały dzień Jack kazał nam nagrywać, ale nowina o zaręczynach Destiny i Logana dodała nam wszystkim ostrego powera, że udało nam się skończyć teledysk. Chłopaki musieli oczywiście oblać oba święta.
Każdy z nas dostał wypaloną płytę z nieudanymi scenami abyśmy mogli powspominać i pośmiać się. Tym razem na imprezie byli też John i Natalia, dlatego też chłopaki nie pili dużo, tylko parę drinków.
Logan nie odstępował Des na krok non stop ze sobą tańczyli albo rozmawiali.
Carlos, przepraszał Lailę za ten odpał w Karaoke Doke, w końcu mu się udało. Moja przyjaciółka bardzo go kochała i nie mogła być wiecznie na niego zła.
Dobrze się bawiliśmy. Natalia i John cały czas bawili się razem. Gdy było już dość późno zabrałam dzieciaki do pokoju.
Było widać że są już zmęczeni, zasnęli jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Ja postanowiłam wrócić do reszty towarzystwa, na dobrą sprawę impreza się rozkręciła dopiero po wyjściu Nati i John'a.
Kendall z Carlos'em sprawdzali który więcej wypije.
Każdy dopingował swojego faworyta, ja byłam za Kendall'em a James za Carlitem.
- Stawiam 20$ że Kendall padnie pierwszy - powiedział do mnie wyciągając rękę, gdy chłopaki byli w połowie kolejki, ja spojrzałam na mojego chłopaka.
- Wchodzę - powiedziałam uścisnęłam mu dłoń.
I jeszcze bardziej dopingowaliśmy chłopaków, wreszcie zostało im tylko po jednym kieliszku wódki.
Obaj ledwie trzymali się na nogach, Kendall chwiejną ręką wziął kieliszek do ręki i przystawił do ust, jednym szybkim ruchem wypił zawartość.
- Wyskakuj z kasy skarbie - szepnęłam do James'a
- Czekaj, jeszcze chwilę - powiedział, wszyscy patrzyli na Carlos'a.
Carlos wziął kieliszek, ale gdy tylko zwilżył usta wódką, upuścił kieliszek i poleciał w krzaki zapewne wymiotować.
- A więc jak już powiedziałam "Wyskakuj z kasy skarbie " - powiedziałam zadowolona z siebie, James nie chętnie rozstał się z 20$ ale cóż sam tego chciał.
Zabawa trwała dalej w najlepsze.....
Wróciliśmy do Hotelu, niestety musiałyśmy prowadzać jeszcze nieprzytomnych chłopaków do pokoi. Najgorzej miały Laila i Kelly.
Chociaż ja i Des też nie miałyśmy kolorowo, zwłaszcza że James non stop chuchał mi w nos albo coś majaczył. A mnie aż zbierało się na wymioty od zapachu fermentującego alkoholu w żołądku James'a.
Położyłam go na łóżku i rozebrałam do bielizny, za to mój chłopak spał jak zarżnięty i do tego chrapał.
Wróciłam do swojego pokoju i Laili, wzięłam prysznic i szybko wkopałam się w ciepła pościel, zasnęłam mega szybko nawet nie pamiętam kiedy.
czwartek, 7 listopada 2013
Rozdział 59 cz. 2
(Oczami James'a)
Właśnie odłożyłem pamiętnik mamy Kariny, gdy nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Już jestem! - usłyszałem i zobaczyłem Karinę razem z Natalią i John'em.
Ja się tylko uśmiechnąłem do niej.
- Masz ochotę wyjść gdzieś na miasto razem z Nati i John'em? - zapytałem po chwili.
- Prooooszęę!! - Karina nie zdążyła odpowiedzieć, a już było słychać błaganie Nati.
- Dobrze, chodźmy. - odpowiedziała, na co dzieciaki ucieszyły się.
Zebraliśmy się i poszliśmy na miasto. John i Natalia wybierali gdzie pójdziemy. Najpierw poszliśmy na lody, a później na plac zabaw. Było widać, że dzieciaki dobrze się bawiły, a ja i Karina rozmawialiśmy.
- To w końcu o której dzisiaj jest próba? Każdy podawał mi inną godzinę ... A Jack'a nie mogłam znaleźć ... - zapytała Karina.
- Rozmawiałem dzisiaj z Jack'iem i powiedział, że na 18:50. - odpowiedziałem.
- Reszta wie na którą jest? - zapytała
- Tak. Jack powiedział, że poinformuje ich.
Karina spojrzała na zegarek.
- Jest już 15:40, może pójdziemy coś zjeść?
- Co tylko zechcesz. - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się szeroko.
- No już się nie podlizuj! - powiedziała Karina i roześmiała się.
Ja zawołałem John'a i Nati i poszliśmy do restauracji na obiad.
Gdy już zjedliśmy była godzina 17:10.
- Słuchajcie, wracamy już do hotelu. - oznajmiła Karina - John, twoja mama będzie się mogła wami zająć gdy wrócimy? - zapytała.
- Tak, powiedziała, że może się nami zajmować cały czas. - odpowiedział chłopiec.
- Dobrze. - rzuciła szybko Karina i wróciliśmy do hotelu.
Gdy Natalia i John byli już pod opieką Liz do próby zostało nam 20 minut. Ja i Karina postanowiliśmy już pójść na plan.
Gdy już wszyscy byli na miejscu, zaczęliśmy kręcić teledysk. Znów kręciliśmy do późna więc, każdy był zmęczony. Pożegnałem się z Kariną i powlokłem się do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic, wypiłem szklankę wody i położyłem się spać. Zasnąłem bez żadnych problemów.
To tyle na dzisiaj. Przepraszam Was, że tak krótko, ale nie mam zbyt wiele czasu, a moja wena też nie jest chętna do współpracy :/ Proszę, komentujcie!! ;3
niedziela, 20 października 2013
Rozdział 59 CZ 1
Logan uprzedził Jack'a o swoich zamiarach wobec Destiny, więc dał nam dzień wolny.
Natalia wywędrowała gdzieś z Elizabeth i John'em, a ja siedziałam sama w pokoju i czytałam pamiętnik mamy.
Nagle do pokoju wpadł mój ukochany chłopak....James Maslow.
- Hej kotku co robisz ? - zapytał cały rozpromieniony.
- A nic czytam, pozbyłam się Natalii i zdycham z nudów - powiedziałam - Następnym razem jak przyjdziesz napisz przedtem sms to założę okulary przeciw słoneczne bo tak mocno promieniuje od szczęście że aż w oczy razi - zaśmiałam się.
- Nic nie poradzę że jestem szczęśliwy mając obok siebie taką dziewczynę jak ty - powiedział usiadł obok mnie na łóżku i pocałował.
- mmm. to co robimy ? - zapytałam odrywając się od niego. - Bo szczerze to zostałabym w pokoju i pograła w karty lub warcaby - dodałam po chwili.
- To może kilka partyjek w kuku a potem w warcaby - zaproponował James.
Zgodziłam się i tak zleciał nam cały dzień na graniu.
Po tym leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
- Muszę na chwilę wyjść, zobaczyć co z Natalią - powiedziałam, wstając.
- Ok - odpowiedział James.
Natalia wywędrowała gdzieś z Elizabeth i John'em, a ja siedziałam sama w pokoju i czytałam pamiętnik mamy.
Nagle do pokoju wpadł mój ukochany chłopak....James Maslow.
- Hej kotku co robisz ? - zapytał cały rozpromieniony.
- A nic czytam, pozbyłam się Natalii i zdycham z nudów - powiedziałam - Następnym razem jak przyjdziesz napisz przedtem sms to założę okulary przeciw słoneczne bo tak mocno promieniuje od szczęście że aż w oczy razi - zaśmiałam się.
- Nic nie poradzę że jestem szczęśliwy mając obok siebie taką dziewczynę jak ty - powiedział usiadł obok mnie na łóżku i pocałował.
- mmm. to co robimy ? - zapytałam odrywając się od niego. - Bo szczerze to zostałabym w pokoju i pograła w karty lub warcaby - dodałam po chwili.
- To może kilka partyjek w kuku a potem w warcaby - zaproponował James.
Zgodziłam się i tak zleciał nam cały dzień na graniu.
Po tym leżeliśmy na łóżku wtuleni w siebie.
- Muszę na chwilę wyjść, zobaczyć co z Natalią - powiedziałam, wstając.
- Ok - odpowiedział James.
<< Oczami James'a >>
Moja dziewczyna wyszła a ja postanowiłem zajrzeć do pamiętnika mamy Kariny.
Trafiłem na wpis z 10 września 1993.
"Za 7 dni ma przyjść na świat moja pierwsza córeczka Karina, już nie mogę się doczekać. Jestem taka szczęśliwa że będę mogła ją wreszcie pierwszy raz przytulić.
Karina daje o sobie znać ostatnio coraz częściej, ale nocą jest spokojna, zupełnie jakby rozumiała że teraz się śpi.
Marek już nie może się doczekać telefonu z wiadomością że zostanie ojcem, tego że po raz pierwszy zobaczy swoją córeczkę.
Karina kochanie mam nadzieje że ty kiedy będziesz spodziewać się dziecka, będziesz czuć to samo co ja. Że będzie przy tobie mężczyzna, który będzie cię kochał i że będziecie tak samo czekać na to dziecko tak jak ja czekałam na ciebie."
piątek, 4 października 2013
Rozdział 58 ( Dedykowany Henderwhore)
Ten rozdział będzie w całości poświęcony Logan'owi i Des. Na początku Karina będzie miała też mały udział w tym rozdziale. Życzę miłego czytania :)
(Oczami Kariny)
Gdy się obudziłam od razu spojrzałam na zegarek. Była 11:15.
- Powoli zamieniam się w Lailę ... - wymruczałam sama do siebie.
Gdy wstałam z łóżka zobaczyłam, że na łóżku Laili leżą jakieś ubrania. Na nich karteczka z napisem: "Poszłam coś zjeść do restauracji razem z Nati i John'em. Jak wrócę i nie będziesz ubrana w te ciuchy to cię zabiję. Kocham cię Laila" Cała Laila. Przewróciłam tylko oczami. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Zestaw wyglądał tak:
Gdy wyszłam z łazienki postanowiłam pójść do kafejki hotelowej (nie mieli dużego wyboru, ale nie chciało mi się wyjść na miasto). Zamówiłam pizze. Czekając na zamówienie nagle podszedł do mnie Logan.
- Cześć. - przywitał się.
- Hej. - odpowiedziałam.
- Mogę się przysiąść?? - zapytał.
- Pewnie. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Mam do ciebie prośbę ... - zaczął Logan.
- Słucham. - oznajmiłam.
- Ja chciałbym ... Chciałbym ... - jąkał się.
- No dalej! - pospieszałam go.
- Chcę oświadczyć się Des. - powiedział w końcu.
- To wspaniale! - powiedziałam - Ale ... Co ja mam do tego?? - dodałam lekko zdezorientowana.
- Chciałbym cię poprosić o pomoc, w przygotowaniu tego dnia. Des jeszcze śpi. Ma coś wspólnego z Lailą ... - powiedział.
- Najwidoczniej. - potaknęłam.
- Tak więc ... Pomożesz mi?? - zapytał po raz kolejny.
- Oczywiście. - odpowiedziałam. - To może od razu podsunę ci pomysł. - zaproponowałam.
- Ok, przyjmę jakikolwiek pomysł - oznajmił - To jest dla mnie dość ... Stresujące ... - dodał po chwili.
- Rozumiem. Nie musisz się tłumaczyć. - powiedziałam - Pomyślałam, że skoro Des jeszcze śpi to możesz szybko podać jej śniadanie do łóżka. Jej ulubione. Później możecie pójść na miasto. Kupisz jej kilka rzeczy, które się jej spodobają. Później zabierzesz ją do restauracji. Zjecie coś, a kiedy będziecie czekać na posiłek podarujesz jej bransoletkę, którą musisz wcześniej kupić. Po zjedzeniu posiłku w restauracji pójdziecie na plażę. Pospacerujecie, porozmawiacie. A gdy słońce będzie już zachodzić oświadczysz jej się. Oto mój plan zaręczyn. - oznajmiłam.
- Dziękuję! Jesteś wspaniała! - wykrzyknął Logan i zerwał się z krzesła.
Zapewne pobiegł kupić bransoletkę.
- Nie ma sprawy. - wyszeptałam tylko i uśmiechnęłam się pod nosem.
(Oczami Logan'a)
Gdy tylko wybiegłem z kafejki hotelowej zacząłem szukać jakiegoś sklepu z biżuterią. Na szczęście nie musiałem długo szukać. Wbiegłem do sklepu i zacząłem rozglądać się za odpowiednią bransoletką dla Des. Po niedługim poszukiwaniu znalazłem bransoletkę, która wydawała mi się idealna. Wyglądała tak:
Bez dłuższego zastanawiania się kupiłem bransoletkę i jak najszybciej wróciłem do pokoju, ale najpierw wstąpiłem do sklepu spożywczego kupić potrzebne składniki na zrobienie naleśników z syropem klonowym.
Wpadłem do kuchni (która na całe szczęście była w naszym apartamencie) i przygotowałem naleśniki. Miałem szczęście, bo wiedziałem (od Kelly), że Des śpi dość długo i najprawdopodobniej obudzi się około 14:00. Teraz była 13:20.
Naleśniki położyłem na talerzu i polałem syropem klonowym. Z kolei talerz położyłem na tacy i powędrowałem do pokoju Des.
- Dzień dobry! Przygotowałem dla ciebie naleśniki, kochanie. - oznajmiłem wchodząc do sypialni Des.
Odsłoniłem okna i podałem jej tacę.
- Z jakiej to okazji podajesz mi śniadanie do łóżka? - zapytała Des.
- To już nie można umilić dnia swojej dziewczynie? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie i uśmiechnąłem się.
- Dziękuję. - powiedziała tylko i zabrała się za jedzenie.
- Może później pójdziemy na miasto? - zapytałam po chwili milczenia.
- Pewnie. - odpowiedziała.
- Ok, to jak już skończysz jeść i się przebierzesz, to wyjdź przed hotel. Będę tam na ciebie czekał. - oznajmiłem i wyszedłem z pokoju Des.
Bardzo stresowałem się tym dniem. Był on dla mnie bardzo ważny ... Poszedłem do swojego pokoju i wziąłem do ręki pudełeczko z pierścionkiem zaręczynowym. Włożyłem go do kieszeni i powędrowałem przed wejście główne do hotelu.
Czekałem jakiś czas. Nie wiem konkretnie ile. Nagle z hotelu wyszła Des. Wyglądała cudownie. Miała na sobie chabrową sukienkę i sandały na koturnie:
- Wyglądasz prześlicznie. - powiedziałem i pocałowałem Des w policzek na przywitanie.
- Dziękuję. - powiedziała - To gdzie idziemy? - zapytała po chwili.
- Ty wybieraj. Ale może na miasto? - zaproponowałem.
- Brzmi nieźle. - stwierdziła Des.
Szybko złapałem taksówkę i pojechaliśmy do centrum.
Postanowiłem chociaż na chwilę się odstresować.
Rozmawialiśmy, śmialiśmy się i miło spędziliśmy czas. Kupiłem jej parę rzeczy, które się jej podobały, mimo iż na początku nie chciała abym jej cokolwiek kupował. Spędziliśmy tak kilka godzin.
O 18:10 poszliśmy do restauracji. Tam miałem podarować Des bransoletkę, którą wcześniej kupiłem.
- Des ... Chciałbym ci coś podarować ... - powiedziałem gdy kelner z naszymi zapisanymi zamówieniami już odszedł.
- Najpierw śniadanie do łóżka, później zakupy, a teraz to?? Logan ... Co ty kombinujesz?? - zapytała.
- Nic. Już ci mówiłem. Chcę spędzić ten dzień tylko z tobą. - odpowiedziałem.
- Skoro tak mówisz ... - powiedziała Des.
Ja wyciągnąłem pudełeczko z bransoletką, którą miałem cały czas przy sobie i zapiąłem ją na nadgarstku Des.
- Jest prześliczna! - powiedziała gdy tylko zobaczyła bransoletkę - Dziękuję! - dodała po chwili i przytuliła mnie.
Gdy już zjedliśmy była 19:30.
- To gdzie teraz idziemy?? - zapytała Des.
- Co myślisz o spacerze brzegiem plaży?? - zaproponowałem.
- Logan, jesteś cudowny! - jako odpowiedź mojej dziewczyny.
Kiedy dotarliśmy już na plażę i spacerowaliśmy jej brzegiem rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dobrze się nam rozmawiało i zdawałoby się, że w ciągu kilku minut upłynęło półtorej godziny poświęconej na rozmowę. Właśnie o godzinie 20:40 słońce zaczęło zachodzić.
- Des ... Chciałbym ci zadać jedno pytanie. - oznajmiłem zestresowany.
- Słucham. - powiedziała,
Ja uklęknąłem i wyciągnąłem pudełeczko z pierścionkiem zaręczynowym.
- Des ... Wyjdziesz za mnie?? - zapytałem w końcu.
Ona tylko zasłoniła dłońmi usta ze zdziwienia.
- Tak!! Oczywiście, że tak!! - powiedziała po chwili ciszy i rzuciła mi się w ramiona.
Popłakała się ze szczęścia.
Włożyłem obrączkę na jej palec serdeczny i pocałowałem.
Jeszcze spacerowaliśmy chwilę po plaży, po czym wróciliśmy do hotelu.
Gdy byłem już w swoim pokoju, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka.
Ale nie mogłem zasnąć. Byłem przeszczęśliwy. To był najpiękniejszy dzień w moim całym życiu.
To by było tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że spodobał Wam się rozdział ;) Bardzo proszę o komentarzee :3
środa, 25 września 2013
Rozdział 57
( Oczami Kariny)
Do hotelu wróciliśmy wczoraj....albo raczej dziś około godziny 4:37.
Carlos po tej kłótni z Lailą, wrócił wcześniej.
Chłopaki byli nieźle podcięci cała ósemka.
Dlatego dziś wzięłam od Natalii aparat i zrobiłam włam im do pokoju.
A właśnie ja wstałam około 12:00 to wszyscy jeszcze ciężko chrapali.
Weszłam do pokoi Kendall'a, Carlos'a i Logana, pokój James'a zostawiłam na sam koniec.
Zastałam go śpiącego wszerz łóżka, kołdra leżała na podłodze, a sam James spał oparty o własną rękę a w dodatku jeszcze sobie ją obślinił, ponieważ miał otwartą buzie.
Reszta BTR'u zastałam w podobnej sytuacji, z tą różnicą że Kendall smacznie spał na podłodze, Carlos spał normalnie. Ale Logan wyglądał najśmieszniej z nich wszystkich. Głowa zwisała mu z łóżka i był cały powykręcany, kołdra cała skopana w czeluść miedzy łóżkiem a ścianą. Co jakiś czas pomrukiwał coś przez sen.
Nie mogłam się oprzeć żeby go nie nagrać.
Gdy wróciłam do pokoju Laila już nie spała siedziała w piżamie przed telewizorem.
- Natalia nadal z John'em i Liz nad basenem ? - zpytałam przyjaciółki.
- Tak - odpowiedziała krótko.
- Właśnie wróciłam z pokoju chłopców zobacz w jaki stanie ich zastałam - powiedziałam do Laili i pokazałam jej zdjęcia.
- hahahaha!! co on tam mruczy ???? - zapytała rozbawiona Laila gdy przeszłam do filmiku z śpiącym Loganem.
Uśmiałyśmy się przy tych zdjęciach i filmiku.
Razem z Lailą postanowiłyśmy pójśc na zakupy na miasto coś zjeść i kupić kilka ubrań.
Ale wpierw Laila musiała się przebrać.
Wybrała taki zestaw:

- Natalia nadal z John'em i Liz nad basenem ? - zpytałam przyjaciółki.
- Tak - odpowiedziała krótko.
- Właśnie wróciłam z pokoju chłopców zobacz w jaki stanie ich zastałam - powiedziałam do Laili i pokazałam jej zdjęcia.
- hahahaha!! co on tam mruczy ???? - zapytała rozbawiona Laila gdy przeszłam do filmiku z śpiącym Loganem.
Uśmiałyśmy się przy tych zdjęciach i filmiku.
Razem z Lailą postanowiłyśmy pójśc na zakupy na miasto coś zjeść i kupić kilka ubrań.
Ale wpierw Laila musiała się przebrać.
Wybrała taki zestaw:



Gdy byłyśmy już w restauracji zamówiłam sobie naleśniki z syropem i masłem. Laila homara, oznajmiła ze jest strasznie głodna.
Po jedzeniu błądziłyśmy po sklepach ale nie długo, zaraz dostałyśmy sms od Kelly że o 15:50 mamy być wszyscy na planie.
- Wreszcie coś się zacznie dziać - powiedziała Laila, ja tylko przytaknełam.
Laila kupiła sobie kolejne krótkie spodenki i sandały.
Po powrocie do hotelu, od razu pojechaliśmy na plan, który znajdował się plenerze. Gdy już dotarliśmy na miejsce, Kelly zaczęła robić makijaże chłopakom, nam no i ubrała nas odpowiednio.
Na planie siedzieliśmy aż do 00:40 ponieważ trzeba było też nagrywać nocą.
Teraz mieliśmy przerwę, ja siedziałam sobie na jakimś kamieniu i wpatrywałam się w klatę James'a niczym zahipnotyzowana.
Gdy tak się w niego wpatrywałam, nagle do mnie podszedł.
- Teraz mamy przerwę, chciałabyś się przejść ze mną po plaży ? - zapytał z tym swoim uśmiechem.
- Z ogromną przyjemnością - odpowiedziałam i także się uśmiechnęłam.
Wstałam i powędrowałam z James'em ku plaży.
Znaleźliśmy skałki na brzegu oceanu i usiedliśmy na nich.
- Pewnie jesteś zmęczona po całym dniu kręcenia teledysku... - stwierdził z wyczuwalną troską w głosie.
- Tylko trochę, wyśpię się i będzie ok - oznajmiłam mocząc stopy w wodzie.
- Wiesz że cię kocham nad życie - powiedział James
- A wiesz że ja kocham Cię bardziej - oznajmiłam i uśmiechnęłam się do niego.
James spojrzał mi tylko w oczy. Nagle zapadła cisza, którą mącił szum oceanu.
Nasze twarze dzieliły co raz mniejsze odległości, aż w końcu James mnie pocałował. Ja odwzajemniłam pocałunek.
- Jesteś wspaniała - skomplementował mnie James, ja tylko uśmiechnęłam się pod nosem.
Wtuliłam się w niego i siedzieliśmy tak jakiś czas, przytuleni do siebie, wpatrując się w księżyc, który tej nocy był w pełni.
- Co wam strzeliło do głowy !?!? Wszyscy was szukają - przerwał nam tą sielankę jakiś głos, jak się później okazało był to Kendall.
- Wybacz...To moja wina... - próbowałam wybronić James'a.
- Nie, wręcz przeciwnie. To ja namówiłem Karinę na spacer... - wstawił się za mną mój chłopak.
- Dobra... Nie ważne czyja to wina - oznajmił Kendall - Chodźcie na plan bo już zaczynamy - dodał po chwili. A my bez słowa sprzeciwu poszliśmy za nim na plan.
Kręciliśmy jeszcze półtorej godziny, po czym wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Natalia została na noc u Liz i John'a. Cały dzień spędzili pod opieką Liz, muszę jej to wynagrodzić w najbliższym czasie.
Ale teraz myślałam tylko o szybkim prysznicu, i żeby pójść spać.
Po wykonaniu pierwszej czynności, wwlekłam się pod kołdrę i spojrzałam na zegarek. Była 2:45, a ja byłam tak wycieńczona że błyskawicznie zasnełam.
Bez żadnego wiercenia się, ani chodzenia do kuchni w celu wypicia szklanki ciepłego mleka. Po prostu, położyłam się, wtuliłam w poduszkę i zasnełam
sobota, 21 września 2013
LIEBSTER Award

Razem z Elwirą zostałyśmy nominowane przez: Misia Luna
Data nominacji 21.09.2013
Nominowane blogi (Kolejność przypadkowa) :
2. http://we-are-young-and-dumb.blogspot.com/2013/06/rozdzia-1.html?
showComment=1372589747601#c3967520872376569035
showComment=1372589747601#c3967520872376569035
4. big-time-rush-forevers.blogspot.com
5. nextstep3.blogspot.com
6. http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fyour-trouble-my-trouble.blogspot.com%2F&h=ZAQFXEelf
5. nextstep3.blogspot.com
6. http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fyour-trouble-my-trouble.blogspot.com%2F&h=ZAQFXEelf
7. http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fimaginy-bigtimerush.blogspot.com%2F2013%2F06%2Fsiemka-to-moj-pierwszy-imagin-mysle-ze.html&h=ZAQFXEelf
( Blogi od 4 do 7 trzeba zaznaczać i prawym przyciskiem myszy, po rozwinięciu wcisnąć "Przejdź do strony...")
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
Pytania dla nominowanych blogów.
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
Pytania dla nominowanych blogów.
2. Co byś zrobiła gdyby ktoś dzwoni do twoich drzwi. Otwierasz, a tam twój idol
3. Twoje hobby
4. Jakie jest twoje największe marzenie.
5. Gdybyś mogła spędzić 24h gdziekolwiek i z kimkolwiek chcesz, to gdzie i z kim spędziłabyś ten dzień?
6. Jaki gatunek muzyki najbardziej lubisz słuchać?
7. Co byś zrobiła gdybyś obudziła się w jeszcze niezakopanej trumnie i okazałoby się, ze to jest twój pogrzeb?
8. Jak często masz przypływy weny?
9. Masz zwierzątko domowe? Jeśli tak, to jakie?
10. Chcesz mieć tatuaż? Jeśli tak to jaki i gdzie?
11. Chciałabyś mieć kolczyk w jakiejkolwiek części ciała ( po za uszami)
Odpowiedzi na pytania Misia Luna
1 Czytam jakaś dobra książkę, słucham muzyki, myślę nad blogiem i spotykam się z przyjaciółmi. Czasem na fb siedzę - Elwira
1. Oglądam TV, słucham muzy, czytam książki (najczęściej o wampirach),myślę co dalej pisać nad blogiem no i spędzam sporo czasu ze znajomymi w realu i z FB - Pati
2. Nie mam drugiego imienia - Elwira i Pati
3. Mam jedna młodsza siostrę - Elwira
3. Mam starszą siostrę - Pati
4. Cóż od zawsze lubiłam wymyślać długie opowiadania, więc postanowiłam założyć bloga i publikować moje wypociny które mam nadzieje wam się podobają - Pati
5. Wilfred - Elwira
5. Big Time Rush - Pati
6. Thor - Elwira
6. Merlin - Pati
7. Nie wiem. Chyba ... Spędzałabym z nim więcej czasu, czy coś xd - Elwira
7.Szukałabym wspólnych tematów - Pati
8. Błękitny - Elwira
8. Błękitno - Fioletowe - Pati
9. Piszczałabym ze szczęścia i miałabym mega zaciesz xdd - Elwira
9. Usłyszeli by mój krzyk aż nad morzem a może nawet w L.A, skakałabym ze szczęścia i miała wyszczerz 24/7 - Pati
10. Piękne Istoty - Elwira
10. Zły Anioł - Pati
11. Górka w lesie wałbrzyskim. Jest tam huśtawka na drzewie. Chodzę tam z dwiema koleżankami. Gdy tam przyszłyśmy po raz pierwszy huśtawka już tam była. Widać, ze jest stara. - Elwira
11. Jezioro św Anny podczas wakacji mamy ze znajomymi niezły ubaw - Pati
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)





.jpg)













